W reportażu radiowej "Trójki" nasza wolontariuszka Elżbieta Łałowska opowiada o workcampach w obozie Ravensbrück (Niemcy) i o swojej pracy z uchodźcami w Rzymie (Włochy). Oraz zapowiada, że na workcmpy będzie jeździć do setki! Posłuchajcie:
Magda Skawińska "Ochotnicy"
Na tym blogu wrażeniami ze swoich projektów wolontariackich dzielą się wolontariusze Stowarzyszenia Jeden Świat, polskiego oddziału Service Civil International.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włochy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włochy. Pokaż wszystkie posty
2012-11-30
Katarzyna Grobelna "Mercogliano Castellarte"
Relacja uczestniczki workcampu we Włoszech nagrodzona w konkursie na wspomnienie z workcampu w listopadzie 2012
Cześć,
moje doświadczenia
workcampowe nie są wielkie. Raptem trzy razy byłam na projektach
krótkoterminowych, z czego na ostatnim dwa lata temu. Miałam możliwość
odświeżenia wiedzy historycznej na terenie muzeum Lublin-Majdanek, poczuć chłód
i nietypowość Estonii oraz zasmakować nieziemskich pyszności w Mercogliano we
Włoszech. Każdy
z projektów był jedyny w swoim rodzaju, nietypowy
i niepowtarzalny. Jednak chciałabym opisać ostatni
z nich. Samotna wyprawa samolotem. Turbulencje. Gwar na lotnisku. Słoneczna
Italia. Mercogliano.
Czy czegoś więcej było potrzeba? Słońce, wysoka temperatura, ludzie z
najróżniejszych zakątków świata, pyszne włoskie jedzenie i festiwal
artystyczny. To wszystko odbywało się
w maleńkiej wsi położonej pod Neapolem. Projekt ten niesamowicie utkwił mi w
pamięci. Mam z niego bardzo dobre wspomnienia. Zadaniem wolontariuszy było
dbanie o historyczny teren Capocastello, przygotowanie i pomoc w organizacji
scen oraz innych instalacji artystycznych, które były potrzebne w czasie festiwalu
Castellarte. W ciągu dnia pracowaliśmy na dworze. Myliśmy, czyściliśmy,
pucowaliśmy, malowaliśmy i zbijaliśmy, by wszystko było gotowe na festiwal.
Praca przebiegała w miłej, luźniej atmosferze. Trzy dni festiwalu można opisać
słowami: harmider, muzyka, tłum, koncerty, akrobacje, występy, małe straganiki
z wyrobami hand-made i włoskie jedzenie.
Nigdy nie zapomnę tego miejsca. To właśnie tam przekonałam się co znaczy południowa, włoska gościnność, miałam możliwość sprawdzenia się jako kucharz dla większej grupy osób, byłam majstrem-technikiem, ochotnikiem z zapałem do pracy ale przede wszystkim podróżnikiem. Wyjazd ten wiele mi uświadomił. Między innymi to co dają podróże. Poznanie nowego miejsca, ludzi, kuchni, zabytków, kultury. Na co dzień mieszkaliśmy w szkole skautów. Szkoła podzielona była na dwa duże pomieszczenia w zależności od wystroju i malowideł na ścianach: „zamek” i „dżungla”. Kierując się zasadą „do wyboru, do koloru” każdy mógł wybrać dogodniejsze pomieszczenie dla siebie. Poza pracą i możliwością uczestniczenia w festiwalu, mieliśmy okazję poznać okoliczne wioski, festyny i zabawy włoskie, posłuchać informacji o mafii grasującej na południu, zwiedzić sanktuarium Montevergine, jechać camionem (na pace) czując wiatr we włosach, brać udział w prawdziwej włoskiej imprezie urodzinowej, odwiedzić „urząd gminy”, teatr, uczestniczyć w wieczorze organizowanym przez skautów oraz skosztować prawdziwej neapolitańskiej pizzy.
Każdy z workcampów był
udany, z każdym mam dużo wspomnień. Jedno co mogę napisać to, że nigdy nie
żałowałam decyzji o wyjeździe na projekt, a także to, że moja przygoda
z wolontariatem się nie zakończyła,
ponieważ aktualnie jestem na projekcie długoterminowym.
Krótko i
uczciwie: Polecam wszystkim!
Katarzyna
Grobelna
Subskrybuj:
Posty (Atom)

